Stoisz ze sztangą na plecach, piąte powtórzenie, szóste… siódme już ledwo drgnęło. Napinasz się, powietrze ucieka, a gryf ląduje na stojakach. Albo wiesz, że ósme wyjdzie, ale biodro wystrzeli Ci w górę wcześniej niż klatka, a plecy zaokrąglą się w znak zapytania. W pierwszym przypadku dojechałeś do upadku mięśniowego. W drugim przekroczyłeś upadek techniczny i to on jest Twoim prawdziwym limitem, którego nie chcesz oglądać w swoim treningu.
Upadek mięśniowy: co to znaczy i jak go rozpoznać
Upadek mięśniowy to moment, w którym mimo pełnego wysiłku nie kończysz kolejnego powtórzenia w pełnym zakresie. Po prostu sztanga staje w miejscu, a Ty nie masz już nic więcej do oddania. Upadek techniczny przychodzi wcześniej: ruch jeszcze wychodzi, ale zmienia kształt. Sztanga zaczyna iść inną drogą, biodro wystrzeliwuje przed klatką, plecy się zaokrąglają. Rozpoznanie w praktyce jest proste: liczy się prędkość ostatniego powtórzenia. Kiedy ruch zwalnia i widzisz, że tor się zmienia, jesteś przy upadku technicznym. W ćwiczeniach ze sztangą nad tułowiem, czyli w przysiadzie i wyciskaniu leżąc, upadek mięśniowy bez asekuracji albo stojaków bezpieczeństwa jest ryzykiem, a nie metodą. A zupełnie początkujący potrzebuje 3 do 6 miesięcy, żeby na dobre opanować większość podstawowych ćwiczeń, i przez ten czas ruch ma być powtarzalny, a nie maksymalny.
Czy trzeba trenować do upadku: co mówią badania
Przegląd z metaanalizą z 2023 roku, obejmujący 15 badań, wykazał znikomą przewagę serii doprowadzanych do końca nad seriami kończonymi wcześniej w przyroście masy mięśniowej, a w osobnej analizie porównującej trening do pełnego upadku mięśniowego z treningiem bez upadku żadnej przewagi nie znaleziono[1]. To nie jest tak, że upadek jest zły – po prostu nie jest warunkiem koniecznym do wzrostu. Objętość i regularne dokładanie ciężaru robią robotę, a ostatnie powtórzenie w zapasie kosztuje mniej zmęczenia niż zysk, który daje jego zabranie.
Dobry plan treningowy na masę stoi na liczbie serii i progresji, a nie na tym, ile razy w tygodniu dojedziesz do upadku. Upadek zostawiasz jako narzędzie, którego używasz świadomie i rzadko, a nie jako domyślne ustawienie każdej serii.
RIR i RPE: jak liczyć zapas w serii
RIR to liczba powtórzeń, które zostały Ci w zapasie na koniec serii (repetitions in reserve). RPE to ocena wysiłku w skali od 6 do 10, w wersji siłowej przeliczana wprost na RIR. Oto jak to wygląda:
- RPE 10 – zero powtórzeń w zapasie, czyli upadek mięśniowy
- RPE 9 – jedno powtórzenie w zapasie
- RPE 8 – dwa powtórzenia w zapasie
- RPE 7 – trzy powtórzenia w zapasie
- RPE 6 – cztery powtórzenia w zapasie albo więcej
W badaniu z 2021 roku 25 mężczyzn ze średnim stażem treningowym 4,7 roku wykonało serię przysiadu z ciężarem 70 procent maksimum aż do końca, zgłaszając po drodze momenty, w których ich zdaniem zostały im 5, 3 i 1 powtórzenie; średni błąd wyniósł 5,15 powtórzenia przy deklarowanych pięciu, 3,65 przy trzech i 2,05 przy jednym, a im więcej powtórzeń w serii, tym szacowanie było gorsze[2]. Im dalej od upadku, tym gorzej szacujesz zapas, więc RPE 6 i 7 podajesz z dużym marginesem błędu, a RPE 9 trafiasz najlepiej. W seriach po 15 i więcej powtórzeń RIR jest już właściwie zgadywanką. Praktyczny sposób nauki jest prosty: raz na kilka tygodni zrób jedną serię do końca na maszynie albo na ćwiczeniu izolowanym i porównaj wynik z tym, co obstawiałeś.
Ile zostawiać w zapasie w praktyce
W ćwiczeniach ze sztangą, czyli w przysiadzie, martwym ciągu i wyciskaniu, zostawiasz od 2 do 3 powtórzeń w zapasie. Tam upadek najszybciej psuje technikę i najbardziej męczy układ nerwowy. W ćwiczeniach izolowanych i na maszynach schodzisz do 0 albo 1 powtórzenia w zapasie, bo ryzyko jest małe, a zmęczenie ogólne – też. Ostatnia seria ćwiczenia może iść bliżej upadku niż pierwsza, bo nie musisz po niej powtarzać tej samej jakości.
Na naukę ruchu i powtarzalności daję 3 serie po 10 albo 4 serie po 8. Przy słabej kondycji – 5 serii po 5. Zapas trzymasz stały, czyli 2 do 3 powtórzeń, i dopiero potem dokładasz ciężar. Sygnałem do dołożenia jest wykonanie wszystkich serii w zaplanowanym zapasie, a nie samopoczucie w dniu treningu. Tak działa progresja liniowa. U początkującego progresja nie ma sztywnej reguły, ustalam ją indywidualnie i patrzę na wykonanie, nie na kalendarz. Po czterdziestce zmieniam trzy rzeczy: więcej snu, rzadziej obciążenia powyżej 90 procent maksimum i więcej mobilności przed treningiem. Wtedy i upadek staje się narzędziem jeszcze rzadszym.
Ile kosztuje upadek mięśniowy: zmęczenie, technika, regeneracja
Pierwszy koszt to następna seria. Po serii do końca kolejna wypada słabiej, więc łączna liczba powtórzeń w ćwiczeniu spada, a to objętość buduje masę. Gdy widzę, że klient nie dociąga, pierwsze co sprawdzam to przerwy między seriami. Przy pracy siłowej daję 2,5 minuty w supersecie i 3 do 4 minut, gdy ćwiczenia idą po kolei. To często rozwiązuje problem, zanim w ogóle pomyślimy o deload.
Drugi koszt to technika. Ostatnie powtórzenie serii do upadku jest najgorzej wykonanym powtórzeniem w całym treningu, a mózg zapamiętuje wzorzec, który powtarzasz. Nie chcesz, żeby zapamiętał wygięte plecy i szarpnięcie biodrem.
Trzeci koszt to regeneracja. Zmęczenie po seriach do upadku ciągnie się dłużej i zbiera się przez tygodnie. Gdy zmęczenie się nawarstwia, wchodzi lżejszy tydzień, czyli deload, a nie kolejna seria do upadku. Robię go tylko u średnio zaawansowanych i zaawansowanych: albo jest wpisany w plan co 6 do 8 tygodni, albo wchodzi przy objawach zmęczenia. Przetrenowanie poznajesz po śnie, tętnie spoczynkowym i braku chęci na wejście na salę, a nie po tym, ile razy dojechałeś do upadku. Zostawianie powtórzeń w zapasie to nie słabość – to najprostsza droga do tego, żebyś jutro też mógł wejść pod sztangę i zrobić swoje.
Często zadawane pytania
Jak rozpoznać upadek mięśniowy?
Po tym, że mimo pełnego wysiłku nie kończysz kolejnego powtórzenia w pełnym zakresie. Wcześniej przychodzi upadek techniczny: ruch jeszcze wychodzi, ale zwalnia i zmienia kształt, czyli sztanga idzie inną drogą, biodro wystrzeliwuje przed klatką albo plecy się zaokrąglają.
Czy trzeba ćwiczyć do upadku mięśniowego?
Nie. Przegląd 15 badań nie wykazał przewagi treningu do pełnego upadku nad treningiem kończonym wcześniej w przyroście masy mięśniowej. Masę buduje liczba serii i regularne dokładanie ciężaru, a upadek zostaje narzędziem używanym świadomie i rzadko.
Co to jest RIR i RPE?
RIR to liczba powtórzeń, które zostały Ci w zapasie na koniec serii. RPE to ocena wysiłku w skali od 6 do 10, przeliczana wprost na RIR: RPE 10 to zero powtórzeń w zapasie, RPE 9 to jedno, RPE 8 dwa, RPE 7 trzy, a RPE 6 cztery albo więcej.
Ile powtórzeń zostawiać w zapasie?
W ćwiczeniach ze sztangą od 2 do 3, bo tam upadek najszybciej psuje technikę i najmocniej męczy układ nerwowy. W ćwiczeniach izolowanych i na maszynach możesz zejść do 0 albo 1. Ostatnia seria ćwiczenia może iść bliżej upadku niż pierwsza.
Czy szacowanie RIR jest dokładne?
Im dalej od upadku, tym gorzej. W badaniu na 25 mężczyznach błąd wynosił średnio 2,05 powtórzenia przy deklarowanym jednym powtórzeniu w zapasie i aż 5,15 przy deklarowanych pięciu. Im więcej powtórzeń w serii, tym szacowanie było gorsze, więc przy seriach po 15 i więcej powtórzeń RIR jest zgadywanką.


